#94

2/08/2016

Nie jestem zwolenniczką wydawania milionów w Rossmannie. Zdecydowanie bardziej wolę sama zrobić sobie to, czego akurat potrzebuję. To kilka moich, sprawdzonych przepisów na kosmetyki diy zrobionych z rzeczy, które kupisz w każdym sklepie spożywczym. Przygotowanie każdego z nich to mniej niż 2 minuty roboty.

Peeling cynamonowy. 
Mieszamy cukier z cynamonem, dodajemy oliwę z oliwek i gotowe. Do stosowania na całym ciele. Równie dobry jest peeling kawowy, przez długi czas robiłam tylko taki (kawę zalewamy odrobiną wrzątku i oliwy, lub oliwki dla dzieci i mieszamy). Jednak kawa ma bardzo intensywny zapach, trochę mdli od nadmiaru, dlatego ostatnio przerzuciłam się na słodki cynamonowy peeling. 


Maseczka z kurkumy.
Dobra dla cery trądzikowej. Oczyszcza buzię i rozjaśnia przebarwienia.  Przygotowanie banalne: łyżeczkę kurkumy mieszamy z łyżeczką miodu i łyżeczką wody. Trzymamy na twarzy ok 20 minut, po czym dokładnie spłukujemy. Równie dobry na przebarwienia jest sok z cytryny. 


Kozieradka.
Cud przyprawa do kupienia w spożywczym za kilka złotych. Poznaliśmy ją przy okazji problemów trądzikowym Bartka. Mieszamy przyprawę z wodą do uzyskania papki. My mieszamy z zaparzonym rumiankiem, o którego właściwościach nikogo nie trzeba pouczać. Papkę nakładamy na twarz na 20-30 minut. Działa rewelacyjnie na stany zapalne związane z trądzikiem, niweluje zaczerwienienia, przebarwienia. Dokładnie tego samego zestawu (kozieradka+rumianek) używać można w formie wcierki na włosy. Poprawia stan skóry głowy, wspomaga wzrost (mogą pojawiać się "baby hair") no i zapobiega nadmiernemu wypadaniu włosów. Jedynym minusem kozieradki jest zapach, dlatego jeśli nie chcesz, żeby włosy śmierdziały Ci rosołem bardzo dokładnie myj je po każdej wcierce.



Od chyba 8 lat nie mam na głowie mojego naturalnego koloru włosów. Byłam kiedyś słodką blondynką, potem przerzuciłam się na brąz. Po kilku latach farbowania brązem włosy tak naprawdę były czarne, a takich nie chciałam więc zaczęłam kombinować, rozjaśniać, przyciemniać, cuda wianki. Co jakiś czas po prostu trzeba coś zmienić, bo nie usiedzisz na miejscu. Moje włosy nigdy nie były w rewelacyjnej kondycji, ogólnie nie są zbyt wspaniałe, nie chcą współpracować, dlatego zaczęłam im pomagać tego rodzaju zabiegami, żeby ograniczyć zniszczenia związane z farbowaniem. Po ostatnim "ombre diy" nakładałam na nie maseczki przez kilka dni, żeby doszły do siebie. Na przykład maseczka z oliwy z oliwek, miodu i soku z cytryny. Mieszam składniki, nakładam na włosy na to zakładam foliową torebkę (cywilizowani ludzie mają do tego specjalne czepki czy coś) i ręcznik. Zostawiam na głowie czasami na kilkadziesiąt minut (w tym czasie można obejrzeć sobie jeden odcinek Grey's anatomy ; )

Bardzo dobra jest też maseczka z oliwy z oliwek i lawendowego olejku eterycznego. Nad właściwościami olejków eterycznych już się tu kiedyś spuszczałam więc tym razem w skrócie: ta maseczka pomaga włosom przetłuszczającym się. 


I jeszcze jedna rzecz, która nie jest diy ale jest super. Czytałam ostatnio u Karoliny o kosmetykach firmy Green Pharmacy i postanowiłam wypróbować balsam do włosów z granatem. Produkt jest rewelacyjny, a kosztował chyba 8 zł. Z czystym sumieniem polecam. 



Nadal szukam w internetach przepisów na jakieś ciekawe kosmetyki diy, jeśli znacie coś wspaniałego podzielcie się ;)





0 komentarze

poobserwuj sobie: