*113

8/03/2016

Pierwszego bloga internetowego założyłam w gimnazjum, czyli masę czasu temu (jakieś 10 lat temu!?) Pamiętam, że wtedy dużo pisałam, na różne tematy. Kiedy skończyły mi się tematy raczej wrzucałam zdjęcia (głównie w fikuśnych pozach, hłehłe), dzieliłam się muzyką i wydarzeniami z życia codziennego, od czasu do czasu wrzucając jakąś epopeję, napisaną głównie pod wpływem nieskończenie wielkiej irytacji. Ponieważ ostatnio jestem bardzo nerwowa i irytuje mnie wiele rzeczy znów piszę! Chodzą mi po głowie ostatnio dwie sprawy, na temat których refleksją się z Wami podzielę, moi Drodzy Czytelnicy:
*Dlaczego denerwują mnie turyści i co począć w wakacje ?
*Co się porobiło z dziećmi (i przede wszystkim rodzicami) i dlaczego bezstresowe wychowanie jest fe!
Dzisiaj o tym drugim.
Sama nie mam (jeszcze) dzieci, ale robiłam studia pedagogiczne, a także przed pisaniem tego tekstu przeczytałam kilka artykułów z dobrych (nie trendy) źródeł (np. Charaktery), jednakże zanim oburzą się na mnie wszystkie matki, które znam, musicie wiedzieć, że są to tylko i wyłącznie moje przemyślenia i możecie mieć je po prostu w dupie ; )



Praca między ludźmi lub po prostu codzienne kontakty z nimi sprawiają, że czasem łapię się za głowę i mam ochotę płakać, jak patrzę na niektórych współczesnych rodziców.   Za moich czasów, jak i za czasów naszych rodziców i wcześniej i jeszcze wcześniej odbywało się z lekka inaczej, niż obecnie. Rodzice potrafili wypracować sobie autorytet (różnymi metodami, mniej lub bardziej ekstra, jednak skutecznie). Teraz gazetki i programy dla rodziców wciskają nam, że trzeba być "trendy" a trendy jest wychowanie bezstresowe, że trzeba być dziecku przyjacielem i iść przez długą drogę wychowania pod rękę. W praktyce wygląda to tak, że dzieci robią co chcą, a rodzice nic na to nie umieją (lub im się nie chce) poradzić. Często widzę rodziców przychodzących do restauracji z dziećmi (zapytajcie kelnera czy cieszy się z takich gości...). Rodzice rozmawiają, a dzieci rzucają jedzenie na podłogę , tarzają się po niej, krzyczą, brudzą, biegają, rodzice nie reagują. Ja byłam wychowywana bardzo "stresowo", a mimo to uważam, że wyrosłam na doskonałego człowieka. I nie twierdzę, że żeby wychować dobrego człowieka trzeba dziecko bić, nie nie! Ale co zrobić, żeby mieć w domu szczęśliwe dziecko, nie robić sobie siary przy ludziach ? Od początku...

Musisz wyznaczyć dziecku JASNO I WYRAŹNIE granice. Innymi słowy mówiąc ZASADY. Nie ma w tym słowie nic złego, ono nie boli, nie jest krzywdzące, ograniczające, wręcz przeciwnie. Dziecko MUSI znać granice. To znaczy, że są rzeczy, których absolutnie nie wolno robić Twojemu dziecku, bo albo są niebezpieczne, albo sobie po prostu nie życzysz, żeby coś robiło (np. nie wolno dziecku dotykać żelazka - bo się poparzy,  nie wolno dziecku mówić do Ciebie po imieniu - bo sobie tego nie życzysz i już!)  

Musisz być KONSEKWENTNY !!! Zawsze w życiu trzeba być konsekwentnym, ale jeśli dotyczy to wychowywania dzieci to TYM BARDZIEJ. Co to znaczy ? To znaczy, że jeśli Twoje dziecko przekracza granice to musisz reagować za każdym razem. Naprawdę za każdym. Jeśli raz sobie odpuścisz, to już po Tobie. 
Jak reagować ? No właśnie.. Za moich czasów był szlaban na wszystko, albo bicie pachem. Nie pochwalam tego absolutnie, nie mówię tu, że dzieci należy bić, bo są inne metody na egzekwowanie posłuszeństwa. Nie mylmy rygoru z przemocą ; )  
Na studiach miałam zajęcia z babeczką, która opowiadała o metodach wychowawczych, jakie stosowała na swoich dzieciach - nie karała, lecz zabierała nagrodę. To znaczy, że jeśli Twoje dziecko nie zachowuje się jak należy zabierasz mu coś, co dostało w nagrodę, np. dziecko jest niegrzeczne, zabierasz mu na miesiąc tablet, od razu zmienia nastawienie. Trzeba być przede wszystkim stanowczym. Twoje dziecko niszczy zabawki, nie szanuje rzeczy ? Pakujesz wszystkie zabawki i wynosisz na miesiąc do piwnicy/na strych/ do sąsiada. Zmiana gwarantowana. Dziecko nie chce jeść śniadania - mówisz: okej! Ale następnym Twoim posiłkiem będzie obiad o 15stej. Jak raz dziecko będzie głodne do 15stej to nie umrze, a zapewniam  Cię, że następnego dnia zje śniadanie z ochotą, bez wydziwiania.  A jeśli nie chce jeść śniadania a Ty mówisz okej, a godzinę później dajesz mu z nagrodę rogala z czekoladą, którego zjada z ochotą to wiedz, że dziecko Cię wych**ło.  Fochy, awantury i krzyki? Dość popularną metodą jest "time out". Jeśli dziecko jest niegrzeczne wyprowadzasz je do osobnego pokoju, sadzasz na krześle i dajesz mu czas na przemyślenie durnego zachowania. Jednak  w tej metodzie (jak i w każdej innej) ważne jest, że aby była skuteczna musisz być konsekwentny.

Bardzo podobają mi się formy nauczania wg Montessori, stosuj je w życiu codziennym. Doświadczajcie! Ucz dziecko samodzielności od najmłodszych lat. Jeśli masz czas spędzajcie go razem aktywnie. W dzisiejszych czasach mało kto może pozwolić sobie na luksus pracy 8 godzin dziennie. Jeśli masz to szczęście popołudnia spędzaj z dzieckiem na czymś bardziej twórczym, niż telewizja lub plac zabaw.  Rozejrzyj się wokół, zrób listę miejsc w Twojej okolicy, w które możesz zabrać dziecko i pokazać mu coś pouczającego, żeby mogło dotknąć świata. Idźcie na spacer, jeździjcie na rowerze, róbcie coś razem. Często złe zachowanie u dzieci jest wynikiem braku zainteresowania ze strony rodziców. Dziecko chce być zauważone i się popisuje. Zainteresuj się nim, rozwijaj je, na pewno będzie Ci wdzięczne.

Szanuj swoje dziecko!! Jeśli mówisz do niego  "k**waaa ty mały gnoju zaraz cię trzasnę" nawet najbardziej miłym i żartobliwym tonem - nie dziw się potem, że dziecko pokazuje Ci faka na ulicy  ; ) To nie jest tak, że tylko dzieci muszą szanować swoich rodziców. To praca - działa w dwie strony.

Ucz dobrych manier! Jeśli wychodzić z dzieckiem między ludzi - niech Twoje dziecko zachowuje się jak człowiek, jeśli nie umie - nie rób sobie wstydu, lepiej zostań w domu. 

Podobno łatwo się mówi, a jak ma się swoje dzieci to zupełnie inaczej wygląda. Jednak z pełną świadomością twierdzę, że za 10-15 lat można będzie moje życie porównać z tym tekstem i nie będzie źle. Naprawdę znam ludzi, którym się to udaje i są dobrymi, świadomymi rodzicami. To chyba jedno  z moich największych marzeń - świadome rodzicielstwo.

1 komentarze

poobserwuj sobie: