*126 - postanowienia i plany noworoczne

12/30/2016

Muzyczka O TUTAJ!

Rok 2016 nie wyszedł mi najlepiej. Mniej więcej do jego połowy byłam przekonana, że mam wspaniałe życie - pewnego dnia okazało się, że niekoniecznie. Ostatnich kilka miesięcy to bardzo gówniane miesiące.

Zdarza się tak, że inwestujesz dużo czasu i emocji w rzeczy i (w co gorsza) w ludzi, a kiedy się zawodzisz to tak, jakby ktoś Ci znienacka przywalił w ryj. Ktoś mi przywalił (chociaż bardziej może zgniótł, przeżuł i wypluł) i chyba jestem jeszcze bardziej zmierzła, niż kiedyś. (Przypomina mi się obrazek znaleziony w sieci, z cytatem: "Everyone says forgiveness is a lovely idea,  until they have something to forgive."  ;) )  Dlatego w tym razem nie będzie podsumować roku z serii: w tym roku byliśmy tu i tam, widzieliśmy to i tamto, było ekstra - bo nie było.  Przejdę od razu do postanowień noworocznych, które będą tylko o mnie. Dobrą rzeczą, jakiej się w tym roku nauczyłam to:  jedyna inwestycja, jakiej z biegiem lat nie pożałujesz, to inwestycja w siebie.


W moim bullet journal (które samo w sobie jest postanowieniem, bo trzeba dużo systematyczności - której nie mam - żeby to prowadzić) zrobiłam sobie stronę, na której wypisałam plany i postanowienia na 2017 rok. Nazwijmy je celami - nie lubię coachingowego pier@@@nia ale jednak cel brzmi bardziej zachęcająco. Są na tej liście rzeczy, które krążą nade mną już od kilku lat, jak #1 praca dyplomowa, #2 prawo jazdy, #3 tatuaż (hłehłe).

Jest punkt dotyczący #4 firmy, bo kubkowa radość się rozrasta, zamówień nie brakuje. Dlatego jest plan (nawet już w trakcie realizacji), ażeby ułatwić Wam składanie zamówień poprzez stworzenie strony www i sklepu internetowego. Dorobimy się nawet programu do fakturowania i chyba kasy fiskalnej, także hohoho ! W sklepie oprócz kubków będą także inne ładne rzeczy do domu - STAY TUNED!




Kolejnym celem jest #5 czytanie książek. Serio. Zauważyłam jakiś czas temu, że z łatwością potrafię scrollować facebooka przez cały dzień (wiecie, czasem nudy w pracy :P ) a mam trudności z przeczytaniem dłuższego tekstu ze skupieniem - męczy mnie to. Dlatego postanawiam czytać przynajmniej jedną książkę na miesiąc, co w prowadziłam już w życie i tak w grudniu przeczytałam Miłość w czasach zarazy (Gabriel Garcia Marquez).

#6 waga - już jakiś czas temu przestałam ją kontrolować. Jednak z utęsknieniem spoglądam na zdjęcia sprzed kilku lat. 1 stycznia wypada w niedzielę - wtedy się zważę i będę się ważyć co tydzień. W bujo mam miejsce na wpisywanie niedzielnego wyniku. Przez resztę dni wprowadzam ruch (w sumie też już od kilku tygodni) czyli bieganie chociaż dwa razy w tygodniu, bieżnia w domu stoi trzeba to wykorzystać. Poza tym to chodzi nie tylko o wygląd, ale też o samopoczucie. 

Cel (na tą chwilę) ostatni #7 częściej bywać w Cieszynie. Chyba powinien być na szczycie listy. Na początku, po wyprowadzce bywałam tam dość często na meetingach w Cornerze lub innych okolicznych barach. Z biegiem lat jakoś czasu było coraz mniej, a nawet jak już byliśmy to na chwilę, przejazdem, u mamy. To się MUSI zmienić, bo brakuje mi mojego życia. Nie jestem osobą otwartą i pozytywną, nie przepadam za nowymi ekstra znajomościami, uważam, że wszystko, co najlepsze i dla mnie wystarczające już poznałam ( i nie jest mi z tego powodu ani trochę przykro) - trzeba o to dbać. Mamy plan, żeby powtórzyć noc filmową w chatce mojej mamy! 

Listę zostawiam jeszcze otwartą, bo chodzi mi po głowie jeszcze kilka opcji, które chętnie bym tam dopisała, ale nie wiem czy mi fundusze pozwolą na realizację ;)

A Wam życzę, żeby kolejny rok był dla Was lepszy, niż poprzedni. Bądźcie zdrowi, zróbcie coś dla siebie - tylko dla siebie. 
Buziaki!

2 komentarze

  1. Aj Jagód, życzę Ci, żeby udało się spełnić chociaż z 4/7, to już byłby sukces :) fajnie, że wszystko masz ustalone - postanowienia noworoczne mają moc. Inni mogą się śmiać, że i tak się ich nie przestrzega, jednak ja uważam, że każdy taki zryw jest dobry - bo pomaga nam szkolić siłę woli :) po za tym nawet jeśli przestrzega się czegoś choć przez 2-3 miesiące, to już jest to jakiś krok naprzód, niewielki, ale jednak naprzód, nie w tył ;) i... oj tak, inwestycja w siebie - to jest to! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podpisałem się, lol. "To mówiłem ja", cytując klasyka :D.

      Usuń

poobserwuj sobie: