#128 - Wrocław

3/10/2017

W ostatni piątek wybrałyśmy się z przyjaciółką na jednodniową wycieczkę do Wrocławia.  Z Katowic jest to na tyle niedaleko, że podróż nie zajmuje dużo czasu i miałyśmy cały dzień na zwiedzanie. Pojechałyśmy Polskim Busem o 7, ok. 9 byłyśmy na miejscu. Polecam Polki Bus, taniocha bilety - ja zapłaciłam po 15 zł w każdą stronę. Ale jeśli uznacie dziś, że A! pojechalibyście sobie do Wrocławia w maju, to dziś kupicie bilet za 6 - 7 zł, a znalazłam nawet za złotówkę. 
Po wyjściu z autobusu postanowiłyśmy kierować się w stronę starego miasta "na czuja" bo Niki zna Wrocław. Okazało się, że kierowałyśmy się w kierunku raczej odwrotnym, ale od czego jest google maps!



Narodowe Forum Muzyki - stwierdziłyśmy, że ten budynek jest rochę podobny do NOSPRu, odgapiony, ale NOSPR ładniejszy ;)





Po niedługim czasie udało się nam trafić na rynek. Tam Niki kazała mi szukać wśród kamienic namalowanego okna (w jednej z kamienic nie ma okna, jest namalowane, ciężko to dostrzec wśród miliona kolorów na tych budynkach). Ponieważ mam wadę wzroku, to zlitowała się nade mną i pokazała mi w której kamienicy jest to okno, żebym mogła je znaleźć :P





Bardzo chciałam zobaczyć Wrocław z góry. Naczytałam się w domu o punktach widokowych, chciałam iśc na Mostek Pokutnic, ale nie umiałyśmy go znaleźć. Trafiłyśmy na wieżę widokową Bazyliki Mniejszej przy rynku i nie wiem zupełnie dlaczego nazywa się MNIEJSZA, bo ilość schodów jakie trzeba pokonać, żeby na nią wejść to praktycznie gwarantowany zawał. Udało się - weszłyśmy, widoki piękne! 



Stamtąd dojrzałyśmy też kościół Marii Magdaleny, w którym znajduje się Mostek Pokutnic :





Zatem jako pierwsze Pokutnice świata postanowiłyśmy zaliczyć również ten punkt widokowy:




Potem odpoczęłyśmy sobie chwilę na ławeczce, a następnie pół godziny wypożyczałyśmy rowery miejskie (skomplikowana historia). Na rowerach pojeździłyśmy sobie po wrocławskich wyspach :








Następnie stwierdziłyśmy, że czas na obiad i piwo. Znalazłyśmy jedzenie w centrum, piwo tez i to właściwie wokół piwa potoczyły się nasze dalsze plany turystyczne. (po dwóch wieżach widokowych i całkiem niezłej trasie na rowerze naprawdę się nam należało!)  AHA, no i byłyśmy na słynnych polish lodach. Spotkałyśmy się ze znajomymi i piwkowałyśmy sobie do wieczora. Po 23 miałyśmy busa z powrotem do Katowic. 
Polecam Wam wybrać się do Wrocławia, to fajne, wielkie miasto. Podobnie jak Kraków - nigdy nie śpi, znajdziecie tam pełno ciekawych ludzi, fajnych zakamarków i ładnych miejsc. Jeśli nie macie możliwości przenocowania, to zróbcie sobie choćby jednodniową wycieczkę - WARTO!












1 komentarze

  1. wcale nie odwrotnym! bliżej nie znaczy lepiej! :P

    OdpowiedzUsuń

poobserwuj sobie: