*131 - Warszawa w 2 dni

7/19/2017

Udało mi się wyrwać z domu na kilkudniowy urlop. Pierwsze dwa dni spędziłam z Mamą w Warszawie na intensywnym zwiedzaniu.  Jak tam dojechać, co można zobaczyć w stolicy w dwa dni, czy to miasto da się lubić? Wszystko poniżej. 

Wyjechałyśmy z Katowic w czwartek o 5tej rano Polskim Busem. Zakochałam się jakiś czas temu w przeglądaniu ich strony www i wertowaniu biletów dzień po dniu. Można wyhaczyć bilety w bardzo niskich cenach. (nawet od 1 zł!). W Warszawie byłyśmy już około 9tej. Nasz bus zatrzymywał się na dworcu Młociny, tuz obok stacji metra. Kupiłyśmy bilety 20 - minutowe i podjechałyśmy do centrum, żeby się ogarnąć, zostawić bagaże. Mama pochytała nocleg w samym centrum (niecałe 2 km od placu zamkowego, czyli 20 minut spacerem) na ulicy Kopernika, bardzo przyzwoity w jeszcze bardziej przyzwoitej cenie. 

Warszawa przywitała nas deszczem, dlatego postanowiłyśmy zacząć zwiedzanie od Muzeum Narodowego. Znajduję się ono na Alejach Jerozolimskich (750 m od naszego hostelu). W cenie podstawowego biletu (chyba ok. 20 zł) zwiedzić można wystawy stałe. Zobaczyłyśmy wystawę sztuki starożytnej, średniowiecznej i wystawę malarstwa. Całość zajęła nam około 2 godziny. Przy okazji wizyty w stolicy zdecydowanie polecam wybrać się do tego muzeum. Pomarańczarka, albo Bitwa pod Grunwaldem na żywo robi wrażenie ;)




Później na szczęście się wypogodziło. Stwierdziłyśmy, że pierwszy dzień naszej wizyty będzie intensywnym zwiedzaniem, a drugi będzie luźniejszy, dlatego też postanowiłyśmy od razu udać się do kolejnego muzeum - tym razem Muzeum Powstania Warszawskiego. Tuż koło naszego hostelu była stacja z rowerami miejskimi. Bardzo polecam tę opcję na poruszanie się po Warszawie (jak również po innych miastach).  W stolicy rowery miejskie są tanie, pierwszych 20 minut jeździmy za darmo, potem godzina za złotówkę (tym sposobem jeździłyśmy cały czwartek za 6 zł). Jeśli jest ładna pogoda to serio wybierzcie rower, a nie metro, przynajmniej coś zobaczycie ;)



Muzeum Powstania Warszawskiego znajduje się na ulicy Grzybowskiej i tuż obok niego jest stacja dla rowerów. Bilet - 20 zł.Przy kasie jest sklepik, w którym kupić można pocztówki, płyty i inne gadżety w bardzo przyzwoitych cenach (płyty od 5 zł), wspierając tym samym działalność muzeum. 
Samo muzeum jest bardzo interaktywne i nowoczesne, ekspozycja ciekawa. Znajdziemy tam dużo pamiątek z czasów powstania, listów, zdjęć etc.  Jedynym minusem tego miejsca był dla mnie tłum zwiedzających. Ludzi jest tam tylu, że nie jesteś w stanie skupić się na czytaniu opisów eksponatów i tak naprawdę, żeby dobrze zwiedzić to miejsce i czegoś się o nim dowiedzieć, to chyba trzeba wybrać opcję zwiedzania z przewodnikiem. Jedną z atrakcji dla zwiedzających jest możliwość obejrzenia filmu w 3D Miasto Ruin. film przedstawia Warszawę z lotu ptaka po Powstaniu. 












Z muzeum wróciłyśmy do ścisłego centrum znów na rowerach, zostawiłyśmy je na Nowym Świecie i udałyśmy się na spacer po starówce. 











Podczas spaceru po staromiejskich uliczkach trafiłyśmy do Muzeum Warszawskiego, równie nowoczesnego, malutkiego, ukrytego między urokliwymi kamienicami. Przeszłyśmy też na Rynek, Barbakan, w drodze powrotnej (rowerem) zatrzymałyśmy się przy Pomniku Nieznanego Żołnierza.  Potem szybkie piwo (z pysznym sokiem kokosowym i jeszcze lepszym karmelowym) i padłyśmy do łóżek ze zmęczenia. 












DZIEŃ DRUGI
Na piątek po 13stej miałyśmy zaplanowane spotkanie z wujkiem, dlatego zwiedzałyśmy tylko rano. Pojechałyśmy rowerami do Łazienek Królewskich. Tam zobaczyć można pomnik Chopina, piękny pałac na wodzie, czy Belweder. 









Stamtąd również na rowerach trochę na ślepo kierowałyśmy się w stronę Wisły, strzeliłyśmy zdjęcie Syrence i pojechałyśmy do centrum na szybkie piwo, a potem poszłyśmy na spotkanie z rodziną, zwiedzić galerię handlową ;)





Z Warszawy o 18.30 pojechałam do Włocławka, a Mama do Katowic o 19.30, również Polskim Busem, też z Młocin. Na wszystkie bilety autobusowe wydałyśmy około 70 zł, na rowery miejskie pierwszego dnia 6 zł, drugiego dnia 3 zł - za dwa rowery!). Tym sposobem spokojnie możecie zwiedzić podstawowe punkty w centrum w 1,5 dnia ;) 

Czy Warszawę da się lubić? Tak, ale w tygodniu. Nie było ścisku, tłoku, nawet na Starym Mieście było dużo wolnych miejsc w ogródkach i kawiarniach. 
Generalnie POLECAM ;)

0 komentarze

poobserwuj sobie: