*132 - Kujawy

9/16/2017

Mam malutką  czaso-przemijanio-ogólną depresję, kiedy za oknem zaczyna się jesień i myślę sobie, że już za chwilę spadnie śnieg, a przecież dopiero co stopniał. Całkiem niedawno chowałam do szafy ciepłe płaszcze i buty, a już mi deszcz i wiatr przypominają, że należy je z powrotem wygrzebać. 
Nie mam siły wychodzić z domu, mam trylion roboty na jutro, na już, w chacie syf w każdym (serio, w każdym) pomieszczeniu. Siedzę sobie owinięta w koc, słucham miłej muzyki,  z kubkiem ciepłej kawki i tabliczką białej czekolady, z wielkim utęsknieniem wracam do mini-urlopowych chwil (to dlatego, że w tym roku nie mieliśmy jeszcze czasu na normalny urlop, nie wiem kiedy będziemy mieli, a marzy mi się tydzień "nicnierobienia" i spacerowania z psem po lesie).

Napisałam już post z planem 2-dniowego zwiedzania Warszawy.
Dziś, krótko opiszę inne miejsce, które miałam okazję odwiedzić w lipcu - oczywiście mowa o Kujawach. O ile moje opowieści z Kujaw zazwyczaj otacza alkoholowa mgiełka, to tym razem naprawdę coś zwiedziłam, oprócz sklepu z Kasztelanem (rili!).
Około 50 km od Świszew znajduję się Kruszwica - niewielka miejscowość położona w malowniczej okolicy. Jednak z tą małą mieściną wiążą się legendy o początkach polskiej państwowości. Zatrzymałyśmy się przy Mysiej Wieży - według legendy zginał w niej (zjedzony przez myszy) okrutny Popiel. 




Wieża oczywiście jest otwarta dla zwiedzających, wejście na nią kosztuje kilka złotych. Warto - bo z góry jest naprawdę piękny widok na Gopło i okolicę.







Obok wieży zaaranżowano mały budynek, w którym dzieciaki mogą posłuchać legendy o Popielu, a nawet na niego popatrzeć.






Niewiele dalej (16km) od Kruszwicy położony jest Inowrocław -  to miasto uzdrowiskowe. Uzdrowisko do tej pory kojarzyło mi się jedynie z Ustroniem, czyli tłum ludzi, drożyzna etc. O dziwo Inowrocław taki nie jest. 

Główną atrakcją jest tu Park Solankowy - ładny, czysty, zadbany. Znajdziemy tu piękne ogrody, plac zabaw dla dzieci, restaurację, knajpkę, kawiarnię, wodę i gwóźdź programu - wielka tężnia solankowa. Nie miałam zielonego pojęcia do czego to służy, na szczęście wiem, do czego służą google!











I tu miłe zaskoczenie jesli chodzi o ceny. Wydawać by się mogło, że jeśli to główna atrakcja, to będzie drogo. Tężnia jest ogólnodostępna, nie płaci się nic za wejście. Na jej szczycie jest taras widokowy (na całej długości) a wejście na niego kosztuje grosze (2-3zł chyba?). Na dole jest sklepik, w którym pocztówkę kupicie za złotówkę - dwa złote. Są też lody (gałka 1,50zł). Przy wejściu do parku (obok zegara słonecznego) znalazłyśmy stragany, na których kupić można pamiątkową bryłę soli lub magnesy na lodówkę w cenie od 0,50zł (słownie: od pięćdziesięciu groszy).
Umówny się - nie jest to miejsce na kilkudniowy urlop (chyba, że masz problemy zdrowotne), jednak jest to świetne miejsce na popołudniowy spacer - jeśli będziecie kiedyś w okolicy to polecam!
Generalnie polecam południową część Kujaw na wypoczynek. To piękne tereny, w których wypoczniecie za grosze, znajdziecie kilka ciekawych perełek do zwiedzania. 
:)

 .






1 komentarze

  1. Cudowne, piękne okolice :) a tak sobie właśnie przypomniałem, że byłem na Mysiej Wieży, przy okazji wycieczki do Poznania, chyba w piątej klasie podstawówki :D odganiaj tę jesienną chandrę, w październiku też bywają słoneczne dni, a jesień też potrafi być kolorowa i piękna :) najważniejsze, by na maksa wykorzystywać dany nam czas, choćby w taki właśnie sposób - ot, zwykły spacer z psem, gdy aura znów na moment ładniejsza ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

poobserwuj sobie: