* 134 Nowy Rok

1/04/2018

Rok 2017 był dziwny i trudny - rok małych sukcesów i wielkich porażek. Wydarzyło się kilka rzeczy, z których jestem zadowolona i nimi się podzielę.

Kupiliśmy rowery!
Na początku lata dość impulsywnie podjęłam decyzję o kupnie dla nas rowerów. Oboje jesteśmy grubasami (właściwie to wszyscy troje jesteśmy grubasami, bo nasza suka tez już powoli przybiera rozmiary małego prosiaka), nie za bardzo spędzaliśmy razem czas, dlatego postawiliśmy na (hłehłe) sport. 

Dzięki rowerowi udało mi się osiągnąć to, co było dla mnie długo nieosiągalne - oswoić Katowice. To miasto od zawsze było dla mnie okropne, za duże, nieładne, nie umiałam się odnaleźć. Rowerem objechałam jego znaczną część, zostało niewiele dzielnic, w których jeszcze nie byłam i stwierdzam, ze da się tu żyć. Dobrze jeździ się wieczorem, jest zdecydowanie mniej samochodów na drogach, ale ścieżek rowerowych w ostatnich latach również przybyło, także jest bezpiecznie :) 
Nauczyłam psa biegać przy rowerze, okazało się to doskonałym sposobem na wymęczenie nadpobudliwego psa. Teraz, gdy wychodzę na rower i nie zabieram Zoji ze sobą, to jest urażona. 

Jeździłam też w inne miejsca w okolicy. Rekord lata 92 km w jeden dzień na Paprocany i z powrotem. Byłam tez obejrzeć kamieniołom w Jaworznie. Generalnie rower poprawia mi samopoczucie, pokonywanie słabości, praca nad kondycją mnie motywują. Na początku naszego jeżdżenia szybko łapało mnie zmęczenie, z czasem szło mi coraz lepiej. W końcu doszłam do tego, że w jeździe na rowerze najtrudniejsze jest zniesienie go z drugiego piętra. 






















Julka
Przez ostatni rok intensywnie zajmowałam się dzieckiem przyjaciółki i bez pamięci się zakochałam. 
Spędzałyśmy razem mnóstwo,  mnóóóóóóóóóstwo ciekawego czasu. Robiłyśmy masę solną, ciastolinę z odżywki do włosów, zwiedzałyśmy, spacerowałyśmy, rysowałyśmy, śpiewałyśmy, chodziłyśmy po górach, zbierałyśmy grzyby. 




















Jeszczelepiej.pl

Ten rok był czasem intensywnej pracy nad marką jeszczelepiej.pl
W styczniu założyliśmy sklep internetowy i nie jestem w stanie zliczyć ile kubków zrobiłam od tej chwili. Ilość naszych followersów na instagramie zwiększyła się chyba 3 - krotnie. Oczywiście, bywa, że strasznie się frustruję, bo zawsze znajdzię się ktoś, komu nie dogodzisz. 
Z reguły jednak dostaję od Was mnóstwo dobrych słów,  dzięki którym serduszko rośnie mi aż do sufitu, a sufity mam bardzo wysoko ;) 

Sukces ten nie jest fenomenalny, jednak zważywszy na fakt, że zajmowałam się tym jednocześnie pracując normalnie na etacie, to i tak jest dobrze. Udało mi się również wystawić kubki i inne rzeczy na przedświątecznych jarmarkach rękodzieła. Robiłam coś takiego pierwszy raz w życiu, nieco nieśmiało, ale jestem zadowolona :)











Jeśli chodzi o kubki to nie mogę pominąć jednaj z lepszych rzeczy, jaka mnie spotkała. 
Bistro je je je w Sosnowcu (Mariacka 8/1). To wspaniałe miejsce, w którym możecie PRZEPYSZNIE zjeść, podyskutować ze wspaniałą i jedyną w swoim rodzaju właścicielką, a także kupić moje kubki stacjonarnie. 






Z dobrych rzeczy to chyba tyle. W nowym roku życzę sobie nowej pracy i świętego spokoju.
 Nic nie planuję, nic nie postanawiam, bo zawsze wszystko wychodzi inaczej :)
Święty spokój! Właśnie tego i Wam życzę  :)





3 komentarze

  1. Świetne zdjęcia :) rowery są super, fajnie, że miałaś czas tak dużo pojeździć -> kondycha + piękne wspomnienia :) Oby dalej tyle dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy zuchwały plan kupić przyczepkę rowerową dla psa i wybrać się na kilkudniową wyprawę :D

      Usuń
    2. No to trzymam kciuki! :D

      Usuń

poobserwuj sobie: